województwo górnośląskie!
szukaj w internecie


Valid XHTML 1.1



r e k l a m a

prasa

Poniżej fragmenty opinii publicystów na temat województwa opolskiego. Jeśli znasz inną wypowiedź, którą warto tu zamieścić, napisz e-mail na adres wojewodztwo@gornoslaskie.pl.

 

Marek Świercz:

W 1998 roku zjednoczone opolskie elity zaangażowały się w obronę regionu, ale w 2003 roku okazało się, że potraktowały uratowane województwo jako polityczny łup. Zamiast troski o wspólne dobro mieliśmy skok na stołki i kasę.

Opolszczyzna rozwija się wolniej niż ościenne regiony a opolskie elity są zajęte swoimi politycznymi gierkami. Nic więc dziwnego, że Opolanie są coraz bardziej rozczarowani ostatnią dekadą. W 1998 roku byli hurraoptymistymi, bo wmówiono im, że jesteśmy regionem silnym i prężnym. Ich oczekiwania zostały mocno wywindowane i trudno się dziwić, że dziś - gdy wiadomo już, że nie udało się spełnić tamtych obietnic - stali się pesymistami.

Doskonałym symbolem opolskiej polityki ostatniej dekady może być taktyka mniejszości niemieckiej, która ma coraz mniejsze poparcie, ale świetnie trzyma się stołków. Złośliwi mówią, że nie ma poglądów ani programu, ma za to interesy do załatwienia.
Najpierw mniejszość rządziła z centroprawicą z AWS i Unii Wolności. Gdy w 2001 roku wybory parlamentarne wygrała lewica, zaczęły się targi. Poseł Kroll mówił co prawda, że "my na Śląsku nie uznajemy rozwodów", ale chyba tylko po to, by podbić stawkę. Bo na początku 2002 roku mniejszość rozwiodła się z prawicą i ożeniła z SLD: w zamian dostała stanowisko wicewojewody i fotel marszałka dla Ryszarda Galli.
Po wyborach w 2002 roku straciła stanowisko marszałka na rzecz Ewy Olszewskiej z SLD, ale zachowała kluczowe stanowiska w Urzędzie Marszałkowskim. I zachowała je do dziś: to w jej rękach są resorty gospodarcze i te, które odpowiadają za unijne pieniądze. Koalicjanci się zmieniają, ale to mniejszość trzyma od dekady najważniejsze sznurki.

Dekada Opolszczyzny, czyli jak elity nie zdały egzaminu, „Polska The Times Gazeta Opolska”, 18 lipca 2008 r., czytaj całość

 

Teresa Kudyba:

Po 10-letnim urzędniczym i medialnym praniu mózgów, że Opolskie to coś pomiędzy Dolnym Śląskiem a Śląskiem, wiedza o tym, że Opole w rzeczywistości leży na Śląsku, że było niegdyś stolicą Górnego Śląska, naprawdę nie jest już powszechnie znana. I ten fatalny podział historycznej, kulturalnej jakości, jaką zawsze stanowił Śląsk w Europie na karykaturalne, niezrozumiałe dla wykształconych Europejczyków tworki: „Dolny Śląsk”, „Śląsk”, „Opolszczyzna”, osobiście uważam za porażkę, jaką zgotowała mojemu regionowi reforma administracyjna Polski – i to na naszą prośbę. 10 lat utrwalania złych nazw zrobiło swoje. Prawdziwy, przebogaty, dumny Śląsk/Schlesien/Silesia już nie istnieje, został skutecznie podzielony...

Opolskie „między Śląskami”, „Śląsk” nr 5/2008, czytaj całość

 

maras:

Zwykli mieszkańcu opolskiego, którzy tak wzgardzili „czarnym i brudnym Śląskiem” (przemysłową częścią Górnego Śląska), mogą już tylko psioczyć, że dali się zmanipulować wizją kwitnącego województwa.

Zmanipulowani wówczas ludzie masowo ruszyli pod Sejm RP, blokowali drogi, tworzyli „Łańcuchy Nadziei”, tylko po to, aby dziś przełykać gorzką prawdę o Opolskim. To województwo jest martwe i żadna terapia wstrząsowa – w stylu programu marketingowego pod hasłem „Opolskie kwitnące” – nie pomoże.

„Brońmy swego, opolskiego” – naprawdę chcieli dobrze, ale wyszło jak zawsze, „Górny Śląsk wg Marasa”, 8 lipca 2008 r., czytaj całość